piątek, 19 lipca 2013

Rozdział 7

 Wiem co myślicie. "Przywiązać go do kłody i spalić za lenistwo!!"
Ta to prawda. Na początku wakacji pracowałem u wujka, bo chciałem zarobić parę groszy, ale później zawitała u mnie dość powszechna cecha, tak dobrze myślicie, to tak zwane lenistwo.
Ale, po wielu staraniach wreszcie napisałem tę notkę i zapraszam do jej czytania, mam nadzieję że mnie nie znienawidziliście i wciąż będziecie czytać tego bloga, za utrudnienia przepraszam.
Enjoy
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Perspektywa Sasuke:
Co to za miejsce??- pomyślałem- achh... ale tu mokro.
 Byłem w jakimś korytarzu zalanym po kostki wodą, od której dało się czuć odór śmierci. Nagle uświadomiłem sobie, że mój sharingan jest aktywowany. Szybko rozejrzałem się i na końcu korytarza w jakiejś komnacie zobaczyłem Naruto. Spowijała go jakaś ciemna masa, szkarłatna, na początku nie uświadomiłem sobie co to jest. Poszedłem bliżej. Ciało Naruto było całe otoczone krwią, wyglądało to tak jakby ta ciecz go pożerała. Nie czekając na nic szybko rzuciłem się w stronę przyjaciela by mu pomóc, jednak ktoś mnie zatrzymał. Była to jakaś czerwona masa, po chwili zaczęła przypominać zwierzę, a mianowicie lisa z dziewięcioma ogonami.
-Nie tak szybko dzieciaku- powiedział potwór.- Nie zamierzasz przeszkodzić...- przerwałem mu.
-Zamilcz!!!- krzyknąłem i wyszczerzyłem oczy na znak zdenerwowanie.
-Sharingan...- powiedział lis- zastanawiałem się w jaki sposób się tu dostałeś- uśmiechną się charakterystycznie.
Chciałem coś powiedzieć, bo niby skąd on wie o Sharinganie i kim w ogóle jest, niech spieprza od Naruto,- pomyślałem- ale on pierwszy się odezwał.
- Moc przeklętego klanu- umilkł, jakby do jego głowy napłynęły wspomnienia- oczy które wyrażają wszystkie wasze emocje, a zarazem ukrywające wasze prawdziwe uczucia. To czyni wasze spojrzenie bardziej przerażającym niż moje- zaśmiał się- niech ci będzie, zostawie Naruto... Jak narazie...- i znikł tak nagle jak się pojawił.
Miałem tyle pytań, kim on jest, skąd wie o sharinganie, jaki znas przeklęty klan, czy dlatego rodzice zginęli i czemu to coś poluje na Naruto??
Nagle komnata zaczęła znikać, zrobiło mi się słabo i straciłem przytomność.

Sasuke!!- krzyknęła Sakura- uważaj!!

Wiedziałem o co jej chodzi, wszystko dokładnie widziałem. Bandzior którego Naruto dusił, otrząsną się i zamachną się baseboll'em by mnie zranić. Niedoczekanie. Szybko się odwróciłem złapałem prawą ręką już dość szybko pędzący kij, a lewą ręką przytrzymałem jego prawe ramie, by nasze spojrzenia się skrzyżowały. Nasze twarze dzieliły zaledwie jakieś dwa trzy centymetry.

-Pokarze ci cierpienie- wyszeptałem, tak by nikt tego nie słyszał prócz mojej ofiary.
-Gdzie my jesteśmy!!- krzyknął złoczyńca.- Co ty zrobiłeś??
Nic nie powiedziałem, tylko pokazałem mu moją śmierć i wróciliśmy do normalności.
-Wynoście się stąd.- powiedziałem spokojnie, ale bardzo "przekonująco". Pewnie się przestraszyli, bo uciekli, nie jestem pewien. Wiem tylko że ich szef nigdy więcej tu nie wróci. Przypomniałem sobie o kolegach, więc szybko obczaiłem teren. Znalazłem wzrokiem trochę wystraszoną Sakurę, później dostrzegłem troche zdezorientowanych pozostałych, a na końcu zobaczyłem leżącego Naruto i klęczącą koło niego Hinate.
-Nic mu nie jest chyba trochę zasłabł gdy na niego naskoczyłeś- powiedziała Sakura.- pewnie dlatego że nic nie jadł.
-Co??-spytałem.
-Widać przecież że się martwisz o Naruto.- odpowiedziała mi.
-Wcale się nie martwię!!- uniosłem trochę głos, na co ona się tylko uśmiechnęła i poszła w stronę stawu. 
-Dziękuje- mijając mnie wyszeptała.
Później gdy już wszystko z Naruto już było dobrze zaczęliśmy priorytetową misje naszej podróży, a mianowicie łowienie ryb. Oczywiście nie obyło się bez pytań ze strony Sakury na temat moich oczu które wcześniej chyba dostrzegła, ale skutecznie udawało mi się "wyjaśnić" jej wszystko. Mnie z kolei nurtowały pytania dotyczące Naruto, jednak nie było okazji z nim porozmawiać otym, bo cały czas byliśmy wszyscy razem, ale nie żałuję tego było świetnie dawno się tak nie bawiłem i choć dzisiejszy dzień przywołał złe wspomnienia, to zyskałem nowe i do tego bardzo zabawne wspomnienia przede wszystkim dotyczące pewnej ciekawej różowowłosej koleżanki.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział dość rutki, wiem, ale teraz postaram się jak najszybciej dodać kolejny.
Piszcie w komentarzach czy wam się podobał rozdział. Do usłyszenia.

czwartek, 20 czerwca 2013

Rozdział 6

 Witam i przepraszam!!!!!!!!!!!!!!!
Coś się z moim internetem spierniczyło i nie mogłem włączyć nawet przeglądarki. Potem próbowałem jeszcze przez telefon coś włączyć to dupa, blogspota mi włączało, ale gdy próbowałem się zalogować na konto to mi ładowało ładowało i potem błąd wyskakiwał.
No cóż... mam nadzieję że mi wybaczycie, a jak nie to chyba i tak przeżyje.
Dość pierniczenia, Zapraszam na rozdział 6.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

W pokoju było ciemno. Z nie domkniętych drzwi słychać było gwizd wiatru. Wtedy też w pewnym pokoju obudziła się pewna dziewczyna. Wstała z futonu w którym spała wraz z swoimi przyjaciółmi.
 nie mogąc zasnąć poszła na werandę rozkoszować się spokojną nocą, wtem usłyszała znajomy głos
 dochodzący z ogrodu.
-Hinata zna tajemnice... Żniwiarza Dusz.- powiedział Naruto.
-Co on powiedział? Jaki Żniwiarz- pomyślała Hinata i zaczęła wszystkiego dokładnie nasłuchiwać, z tym że nasilający się powoli wiatr uniemożliwiał jej wysłuchania wszystkiego.
-...demona- powiedział zimno i bardzo poważnie- tyle ci wiedzy wystarczy...  pieczęci.
-Ważniejsze jest to... klanów- Znów nie usłyszała, szum liści na drzewach i gwizdy wiatru jej w tym przeszkodziły.
-Skąd ci to przyszło do głowy, przecież...- O czym oni mówią?- Główkowała dziewczyna.
Zamyśliła się i nie usłyszała kontynuacji rozmowy. Gdy oprzytomniała zauważyła kolegów idących w jej stronę. Spanikowała. Popędziła szybko do pokoju i się położyła na swoim miejscu.
-Co ja robię?- pomyślała zawstydzona- czemu się chowam? Przecież to moi koledzy z klasy.- główkowała- Nie, nie znam ich, nie mogę tak po prostu pokazać że nie śpię, umrę ze wstydu.- Zawstydzona dziewczyna dyskutowała tak ze sobą aż zasnęła.

Następnego dnia.
Wszyscy powoli wstawali. Rozczochrany Kiba szedł do łazienki, Ino wylegiwała się na swoim futonie, Sakura zainteresowała się Kataną położoną na honorowym miejscu w pokoju obok, pozostali chłopcy zajęli się rozmową na temat wczorajszej zabawy, a Hinata wciąż rozmyślała o tym co usłyszała wczoraj, lecz niczego wymyślić nie mogła, więc odłożyła to na później, bo Sakura w tym momencie do niej zagadała.
-Hej, stało się coś??- spytała dziewczyna- jesteś jakaś niobecna.
-Co?- spytała zdezorientowana- nie no wszystko ze mną ok, tak tylko rozmyślam.
Aha- powiedziała nie do końca usatysfakcjonowana Sakura i chciała zadać kolejne nurtujące ją pytanie, lecz Hinata jej przerwała, mówiąc- chodźmy lepiej posprzątać kuchnię.
 Jak wymyśliły, tak zrobiły. W kuchni zastały już Naruto powoli robiącego porządek. Niebawem dołączyła do nich reszta gromadki i w niespełna pół godziny cały pokój lśnił. Po sprzątaniu w sumie nie mieli co robić, a skoro była sobota to Sasuke zaproponował łowienie ryb. Wszyscy się zgodzili, a Sasuke popędził szybko do domu po sprzęt i zaraz wrócił.
                                                                 **********************
Poszli daleko w las za miastem. Po dwudziestu minutach wędrówki wszyscy prócz Sasuke, który ich prowadził i Naruto pomyśleli że się zgubili. Ino z Kibą już chcieli zacząć zrzędzić, gdy nagle z pośród drzew zobaczyli małą polankę, dalej dostrzegli mały wodospad, z którego wypływająca woda połyskiwała na promieniach słońca.
-Łał- zachwycała się Ino.
-Tu jest tak pięknie- powiedziała zdumiona Sakura- czemu nigdy nie słyszałam o tym miejscu?
-To moja prywatna działka mojej rodziny- odpowiedział Sasuke.
-To należy do ciebie?- zdziwiła się bardzo Sakura.
-Ta...- przerwał mu Kiba- to chyba ochronę masz słabą.
-Jak to?- zdziwił się szatyn.
-No patrz- pokazał palcem na ludzi palących ognisko koło lasu i zanieczyszczających rzekę różnym świństwem.
Sakura bardzo się zdenerwowała patrząc na to. Może na to nie wyglądała, ale dbała o środowisko, a przede wszystkim nienawidziła patrzeć jak ktoś zanieczyszcza naturę dla zabawy, poza tym to takie piękne miejsce, które należy do jej kolegi który wydaje się jej nawet ciekawy. Podeszła do bandytów i krzyknęła na nich.
-Co wy do diabła robicie?? Won stąd!!- wszyscy odwrócili się w stronę Sakury, później jeden z nich podszedł do niej, był to chyba jakiś szef, bo był dość wysoki i napakowany.
-Co? Coś ci się nie podoba?-spytał zdenerwowany- spierdalaj stąd!!
-To prywatna dział...- zaprzestała wypowiedzi ponieważ facet zamachną się i chciał ją uderzyć, ale jego cios zatrzymał Sasuke, który miał bardzo zimny wyraz twarzy, na której widać było zdenerwowanie i nienawiść, a jego oczy były czerwone z czerwonymi łzami. Gdy Sakura zobaczyła takiego Sasuke, poczuła się dziwnie. Poczuła strach, ale to nie był normalny strach, bo wcześniej doświadczyła uczucia strachu wiele razy, ten strach był tysiąc razy silniejszy od wszystkich razem wziętych jakie czuła do tej pory. Widać było że Sasuke jest zdenerwowany. Tyle że gniew jej kolegi był skierowany do tego oprycha nie do niej, jednak i tak się przestraszyła i w żadnym wypadku nie chciała być na miejscu tego łotra.
-Odejdź- powiedział Sasuke.
Ten nic nie powiedział tylko się zamachną i wkrótce tego pożałował, gdyż szatyn kopną go w twarz aż ten się przewrócił. Wkrótce dołączył do niego Naruto, który próbował się zająć pozostałymi degeneratami, jednak zanim zdążył uniknąć ciosu zadanego przez jednego z mężczyzn upadł na ziemię. Mężczyzna zaczął go kopać i wydawało się że z Naruto jest coś nie tak bo to już drugi raz tak zasłabł. Koledzy już chcieli iść mu na ratunek, jednak się odsknął i nagle złapał kopiącego go mężczyznę jedną ręką za gardło i podniósł go z ziemi tak by nie dotykał nogami ziemi. Człowiek już się dusił, a Naruto wciąż go nie puszczał. Sasuke rozprawiwszy się z jednym gościem skoczył na blondyna by go zatrzymać i obaj się przewrócili, wtedy szatyn zobaczył czerwone ślepia blondyna z którego twarzy można było wyczytać że bawi go cierpienie tego mężczyzny.
-Czym ty jesteś?- spytał trochę zatroskany o przyjaciela Sasuke.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak? Dobrze było,
bo jakoś nie miałem weny przez ten czas gdy netu nie miałem i w ogóle nie chciało mi się myśleć o opowiadaniu, nie wiem chyba jakiś kryzys. Dzisiaj jednak odzyskałem chęć do pisania i nie bójcie się moi wierni fani, nie zamierzam przestać pisać tego bloga. ;p
Pozdro, Takeru.  ;)
PS: aha, byłbym zapomniał, jak zawsze przepraszam że taki krótki rozdział.

sobota, 8 czerwca 2013

Rozdział 5 cz. 2

 Witam, to znowu ja.
Zapraszam na 2 część 5 rozdziału, z którego powiem szczerze nie jestem zadowolony, jakoś mi słabo wyszedł. No ale... Cóż może wam się spodoba.
 -------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Chłopak znalazł się na ciemnym korytarzu zalanym wodą po kostki oświetlonym małymi lampkami co kilka metrów. Postanowił pójść wzdłuż korytarza, po chwili zobaczył przed sobą dużą komnatę. W głębi ów komnaty dało się dostrzec wielkie kraty, w których coś trzeszczało i ruszało. Podszedł bliżej krat i zobaczył w głębi stalowego więzienia ogromną bestie z pomarańczowym futrem przypominającą wyrośniętego lisa z dziewięcioma ogonami.
-Kim jesteś?- spytał Naruto.
-Naprawdę nie...- przerwał mu blondyn.
-Kyubi- powiedział spokojnie.
-Tak, zgadłeś to mnie nosisz w sobie- powiedział-  ostrzegam cię bachorze nie zamierzam tu tkwi...
-Nie obchodzisz mnie ani ty, ani twoje zachcianki- powiedział Naruto i zaczął wychodzić z pomieszczenia kompletnie ignorując krzyki i groźby lisa. Po czym obudził się w swoim pokoju w łóżku.
Tym czasem u naszej wesołej gromadki:
Wszyscy sobie w najlepsze spożywali podany poczęstunek żartując przy tym trochę i rozmawiając na temat samych siebie.
-Tak w ogóle to gdzie jest Naruto?- zaczęła nowy temat Hinata- jakoś długo nie wraca.
-Hoho, Hinatka- uśmiechnęła się chytrze Ino- ja tu czuje niezłą akcję.
-Nie, to...- próbowała wydusić z siebie słowa Hinata.
-Tak właściwie to macie racje, powiedział że idzie tylko do toalety, a niema go dobre 10 minut.- Wtrącił się do rozmowy Sasuke.
-Chyba przesadzasz- uśmiechną się Kiba- może po prostu się się spóźnia.
-Nie Naruto nigdy się nie spóźnia- odpowiedział wstając od stołu Sasuke- to nie w jego stylu, poczekajcie rozejże się trochę.
Otworzył drzwi prowadzące do korytarza i się wystraszył. W drzwiach do łazienki leżał nieprzytomny blondyn. Szybko zawołał kolegów którzy pomogli mu zanieść nieprzytomnego chłopaka do jego pokoju. Z początku trochę spanikowali jednak Sakura poradziła, by przygotowali mu zimny okład, a sama zmierzyła koledze temperaturę, która ku jej zdziwieniu była w normie. Uznała to za coś poważniejszego i już chciała dzwonić po pogotowie, gdy przyszła Hinata z Ino i powiedziały że chłopak się obudził.
Z Perspektywy Naruto:
Chłopak obudził się w swoim pokoju do którego weszły nagle Hinata i Ino.
-Naruto!!- krzyknęła zatroskana Ino- wreszcie się obudziłeś. Co ci się stało?- spytała
- Nie wiem, chyba po prostu straciłem przytomność- powiedział zgodnie z prawdą z tym że pominą oczywiście kilka istotnych faktów.
-Ale teraz wszystko ok, nie?- spytała ponownie Ino.
-Tak- odpowiedział jej blondyn.
Później obie przeprosiły chłopaka i wyszły z pokoju by uspokoić innych, którzy to weszli niebawem do pokoju Naruto. Pech czy też nie, chciał że akurat w tym momencie Naruto się przebierał i nie miał na sobie koszulki. Wszystkie dziewczyny od razu zwróciły uwagę na malowidło na brzuchu kolegi i zaczęły drążyć temat.
-A co to?- spytała pierwsza Ino- jakiś symbol, czy to po prostu bazgroły bez znaczenia?
-Nie uwierzycie jak on go zdobył- powiedział Kiba z uśmiechem- nach...- ktoś mu przerwał.
-To wicher zamknięty w klatce umysłu- powiedziała nagle Hinata, co wszystkich to zdziwiło, bo w końcu skąd ona może wiedzieć czym jest tatuaż Naruto.
-Ta spirala przedstawia wicher który jest symbolem zimna i nienawiści, a wzory naokoło niego to więzienie które zamyka go by nie rozprzestrzeniał nienawiści i nie ranił swojego otoczenia.- sama Hinata się zdziwiła z jaką łatwością to powiedziała i odrazu się zawstydziła, nie wiedziała czemu jej się to akurat teraz przypomniało- to... to znaczy raz widziałam t... ten symbol w jednej z książek taty, i tam tak pisało, teraz to mi się przypomniało wiec to no...
Dziewczyna strasznie się zestresowała, a widząc to jej przyjaciółki postanowiły ją wybawić zaczynając nowy temat. Ino zaproponowała by zagrali w pytanie czy zadanie- powiedziała- skoro mamy tylko tą noc na imprezy to niema co marnować jej na spanie i dyskutowanie na temat symboliki tatuaży, gramy??- uśmiechnęła się wesoła- w końcu bardzo lubiła tego typy gry, nie miała nic do ukrycia i kochała dowiadywać się różnych tajemnic na temat innych.
Grę zaczęła najbardziej niechętna osoba do tej gry- Hinata. Przekręciła butelką która zatrzymała się na Naruto.
-A więc pytanie czy zadanie?- spytała cicho jakby się trochę bojąc.
-Pytanie- powiedział oziembłym głosem Naruto.
Dziewczyna nawet nie wiedziała o co ma go zapytać, a poza tym strasznie się wstydziła, w końcu nie znała ani Sasuke, ani Naruto.
-No Hinatko śmiało- powiedziała Ina słodkim głosem, chcąc się podroczyć z przyjaciółką.
Ta z nerwów niemal nie zemdlała, jednak uratowały ją od tego resztki posiłku który był na stole.
-U...ulubione danie?- spytała dziękując w myślach że udało się jej coś wymyślić.
-Ramen- powiedział i zakręcił butelką. Ta zatrzymała się na Kibie który wybrał zadanie.
-To weż bytelke i zakręć- powiedział Naruto.
-Co? Tylko tyle?- zdziwił się- toż się wysilił.
-Nie jestem dobry w tego typu zabawach- powiedział jakby trochę przepraszając kolegę za swoją nieudolność.
-No tego to bym się już sam domyślił- powiedział uśmiechając się.
Grali tak jeszcze około 3 godziny później wszyscy zasnęli prócz Naruto i Sasuke, którzy z nudów zaczęli rozmowę.
-Świetnie się bawiłem- uśmiechną się Sasuke- Co myślisz o nich?- spytał się.
-Hinata zna tajemnice Pieczęci Żniwiarza Dusz.- powiedział Naruto.
-Czego takiego?- sytał się Sasuke.
-Nie wiesz? Przecież sam mnie dzisiaj chroniłeś przed wyjawieniem im prawdy o pieczęci.- powiedział Naruto.
-A, no to znaczy, domyślałem się że ten tatuaż to coś związanego z tymi sprawami- zaakcentował przedostatnie słowo- ale co to w ogóle jest bo tak naprawdę to nie wiem.
-Więzienie, demona- powiedział zimno i bardzo poważnie że aż ciarki przeszły Sasuke po ciele- tyle ci wiedzy wystarczy na temat pieczęci.
-Ważniejsze jest to że rodzina Hinaty jest jednym z zaginionych klanów- powiedział do zainteresowanego tematem Sasuke.
-Skąd ci to przyszło do głowy, przecież...- przerwał my blondyn.
-Najpewniej nawet tego nie wie, powiedziała że to książki ojca.-wyjaśnił.
-i co zamierzasz z tym zrobić??- spytał ponownie Sasuke.
-Nie bardzo mnie obchodzą jakieś dziwadła, poco miałbym w ogóle z tym coś robić? Chodźmy lepiej spać.
I obaj poszli odpoczywać.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam za błędy i krótki rozdział.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Krótka informacja

Witam, postanowiłem że rozdziały będę dodawał co tydzień w weekend. Z przykrością muszę też was powiadomić iż w przyszły weekend, a mianowicie 28-30 czerwca 2013 roku, nowego rozdziału nie będzie, z powodu braku czasu na pisanie. Nie obawiajcie się nie zamierzam zawieszać bloga a tym bardzie go kończyć, to poprostu taki jedno razowy wybryk, ;p
Przepraszam i zapraszam za dwa tygodnie.

środa, 29 maja 2013

Rozdział 5 cz. 1

Witam, to ponownie ja.  :)  
Zapraszam na notkę.
PS: Myśli bohaterów będę pisał tekstem pochyłym.
PS2: Jak wam się podoba nowy wygląd bloga, mówcie?? :)

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nasi bohaterowie bawili się całkiem dobrze, co za tym idzie hałasowali. Najpewniej z tego powodu z domu nieopodal wyszedł pewien mężczyzna i zaczął się wydzierać na  młodzież.
-Co wy tu smarkacze do cholery robicie- wrzeszczał aż mu żyła pulsowała- domu nie macie czy co??
-Zaraz zaraz, czeka pan, już wszystko wyjaśniam- grał na zwłokę Kiba.
-No, to szybko, i gadać jak się nazywacie, dzwonię po policję.- ciągle wrzeszczał.
-No więc...- ciągną Kiba- wiejemy szybko zanim zobaczy nasze twarze!!!!!- wrzasną na całe gardło i zaczął spierdzielać. Nie czekając długo reszta poszła w jego ślady. Biegli w stronę miasta, do wąskich starych uliczek, by zgubić natręta. Nie był to dla nich problem, po kilku minutach gonitwy pan był już wycieńczony i dał za wygraną.
Ucieszyli się, że nie będą musieli spędzić nocy w komisariacie policji, jednak zostawili wszystkie rzeczy i jedzenie poza miastem na terytorium "wroga" jak to Kiba określił. Więc nie mieli gdzie spać, a Chouji rozpaczał nad zmarnowanym jedzeniem. Kiba był bliski załamania, gdy pomyślał o tym jak go matka zbeszta jak się dowie co dzisiaj naskrobał, a co więcej nie było to jego winą, ale jednak i tak koniec jest bliski.
-Ino!!! Co to miało być??- krzyczał Kiba- nie miałaś przypadkiem załatwić miejsca na balangę??
-N...noo, nie wiedziałam że to prywatny teren, tam....- jej wypowiedź przerwał krzyk bruneta.
-COO??- krzykną Neji oburzony- nie pytałaś nawet o zgodę?? Toż to skandal- wydzierał się na całe miasto.
- To dlatego reakcja tego dziadka była taka...- pomyślał Sasuke- "nietypowa"- uśmiechną się- jeśli tak to można określić.
-No no, kogo obchodzi jakiś stary piernik???- pytał się Kiba- ja tu nie mam gdzie spać.
-To ciebie rodzice nie kochają??- Spytał sarkastycznie Chouji- czy za karę zakazali ci wchodzić do domu.- wszyscy się zaśmiali (Naruto się tylko lekko uśmiechną).
-Nie mam żadnej kary- oburzył się chłopak- a rodzice mnie kochają, ale domyślam się że mogą przestać mnie kochać jak się dowiedzą, że ganiał mnie po mieście jakiś dziad grożąc policją, za wtargnięcie na  teren prywatny- przełkną ślinę.
-Przecież ty o nic nie wiedziałeś, to Ino powinna ponieść odpowiedzialność.- Powiedział Shikamaru, a Ino krzyknęłą- eejj, to teraz tylko ja jestem winna?
-Pomagam tylko wymyślić wymówkę Kibie.- powiedział pan "upierdliwe".
- Gdyby się tak dało z matkę prowadzić dyskusje,  a nie jednostronne obelgi, to może bym zaryzykował ten powrót do domu- westchną- ale ona tylko wrzeszczy, ja wcale nie mogę dojść do słowa.
-Może pójdziemy do mnie?- zabrzmiał zimny głos, który wszyscy rozpoznali, nawet jeśli się znają dopiero jeden dzień, tak zimny ton głosu mógł mieć tylko jeden z nich.
-Do ciebie Naruto??- spytał z nadzieją w głosie Kiba- Tak czemu nie i tak musieliśmy nocować tam na wzgórzu, więc jak nie mamy gdzie nocować to chodźmy do mnie.
-Naruto, brachu niej cię Bóg błogosławi-krzykną wdzięcznie Kiba- jednak jest sprawiedliwość na tym świecie, moje życie właśnie przedłużyło się o jakieś 80 lat.- zachwycał się chłopak.
- U ciebie?- odezwała si Hinata- nie będziemy przeszkadzać, na pewno?- zawstydziła się trochę.
-Na pewno, i tak mam za dużo miejsca, a samemu jest nudno.-poinformował.
Dziewczyna trochą się zdziwiła na słowa blondyna. Jak to samemu? Nie rozumiała tego, to on nie uważa swoich rodziców za towarzystwo czy bliskie sobie osoby? Z zamyślenie wyrwał ją krzyk Kiby.
-O w dupę jeża!!!!-darł się w niebo głosy-  to twoje chata?? Co ty jakiś milioner? Nie czekaj, jesteś samuraiem?? Czy może twoja rodzina to Yakuza??- nie dał wejść nikomu w słowo zdumiony chłopak. Z resztą tak samo inni byli bardzo zdziwieni jak bardzo duży dom ma Naruto, tylko Sasuke nic sobie z tego nie robił, w końcu jego chata była podobnej wielkości.
Wyglądał mniej więcej tak:
(nie wiedziałem jak go opisać wybaczcie, po prostu jest taki jak w anime samuraie takie mają)
-Nie, moja rodzina była właścicielami firmy produkującej sake na obszar całej Japonii i poza nią.- powiedział blondwłosy.
-Biznesmeni??- zdziwił się.
Weszli na podwórko przez dużą bramę i zaraz potem udali się do domu blondyna.Wprowadził ich do dużego centralnego budynku z wejściem do ogrodu i pięknym widokiem na przyrodę za murami domu. Jak można było się spodziewać ów pokój był przeznaczony dla gości, gdy wszyscy się tam zebrali zaczęła się ostra konwersacja.
-Wow, ja nie mogę co za chata- podziwiał widoki Kiba.
-Jak dla mnie, to ten dom jest trochę za duży.-odpowiedział koledze Naruto.
-Ale czy na pewno nie przeszkadzamy??- spytała po raz kolejny, nieśmiało Hinata.
-Na pewno- odpowiedział blondyn- rozgośćcie się, chcecie czegoś do picia, jedzenia?- zapytał.
-No to jeśli już pytasz to- powiedział trochę zażenowany Chouji- może znajdziesz w lodówce jakieś przekąski??
-Poproszę herbatę- Powiedziała Ino.
-Mnie też- powiedziały w tym samym czasie Ten-ten, Hinata i Sakura, a chłopcy poprosili o kawę.
-Ja poproszę herbatę- krzyknął Kiba dość głośno- gratis może jakieś winko??- uśmiechną się chytrze.
-Nie krzycz idioto, nie jesteś w domu- zbeształa go Ino.
-Właśnie obudzisz rodziców Naruto.- Powiedział cichutko Hinata.
-Mieszkam sam-powiedział błękitnooki i wyszedł przygotować poczęstunek dla gości.
Po słowach Naruto nagle wszyscy chłopcy z 2B, się zasmucili. Przypomnieli sobie co powiedział im Sasuke, gdy szli do domów. Nie uszło to uwadze reszty zgromadzonych, a Hinata i Sakura chciały dokładnie się dowiedzieć co miał na myśli ich kolega mówiąc że mieszka sam w tak dużym domu. Chłopakom trochę było żal blondyna, ale jednocześnie go podziwiali za siłę i wytrwałość z powodu jego samotności. Musiał sam żyć przez cały czas, w razie problemów na nikogo nie mógł liczyć, no chyba z wyjątkiem Sasuke, ale przyjaciel nie zastąpi rodziców.
-Co się stało?- spytał Neji.
-Naruto...- zaczął Shikamaru- on niema rodziców.
-Co?- Spytał zszokowany Neji, ponownie.- jak to?
-Nigdy nie miał- tym razem odezwał się Sasuke.
-Matka zmarła przy porodzie, a ojciec, nie znam szczegółów, ale zdaję się że zmarł parę dni po śmierci matki na jakąś chorobę.
-Straszne- powiedziała od razu Hinata.- Więc dla tego wciąż się smuci.
-Nie, nigdy się nie smucił i się nie smuci.- wyjaśnił Sasuke- po prostu bardzo mało czasu spędza z innymi ludźmi, a co na temat jego osoby myślą inni mało go obchodzi, może wydawać się smutny, jednak jest on po prostu bardzo spokojny.- opowiadał szatyn.
-Rozumiem- powiedziała zamyślona Hinata- Naruto jest taki silny, niema rodziców mimo to nigdy się nie zasmucał, niesamowite- podziwiała w myślach blondyna.
Do pokoju wrócił błękitnooki z napojami i jakimś mięsem.
-proszę, herbata, kawa.- trochę zamilkł- Chouji... niestety nie mam  żadnych drobnych przekąsek, za to znalazłem 5 kilo steków, będą dob...- nagle przerwał mu krzyk kolegi.
-SUPER!!!- Chouji wziął do buzi kilka steków na raz i zaczął gadać- dzięki bogu że nie znalazłeś tych przekąsek, steki są najlepsze- powiedział i zajął się konsumowaniem podanego jedzenia. Reszta poszła w jego ślady, a Naruto wyszedł z pokoju mówiąc przyjaciołom że idzie do toalety...
U Naruto;
Chłopak przygotowywał  poczęstunek dla przybyszy, gdy nagle zabrzmiał przerażający głos:
-Naroto...- chłopak uznał to za wymysł wyobrażni.
-Naruto- głos zabrzmiał jeszcze głośniej i straszniej- czemu mnie ignorujesz??
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec części pierwszej, mam nadzieję że was choć trochę zaciekawiłem. 
Pozdrawiam.   

sobota, 25 maja 2013

Rozdział 4

 Notkę dedykuję Natalii Rząsie (mam nadzieję że dobrze napisałem nazwisko i czekam na twoje kolejne rozdziały), która jako pierwsza oceniła moje opo, to mi dodał weny.


 ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Weszli do dużego budynku, od razu przywitała ich recepcjonistka, która wyjaśniła im zasady tam panujące i zaproponowała oferty, odpowiadające tak dużej grupie. Po ustaleniu wszystkiego i zapłaceniu podzielili się na dwie grupy, a mianowicie chłopcy i dziewczyny, i poszli do przebieralni. Zaczęli zdejmować ubranie i wchodzić do wody. Łaźnia była duża, naturalne źródła parowały dodając temu miejscu uroku. Po środku źródła była umieszczona wysoka bambusowa ściana dzieląca kąpielisko na część męską i żeńską.
-Ahh, ale super- mówił Shikamaru.
-No, to jest życie, gdyby tylko można było tak codziennie odwiedzać to miejsce- uśmiechną się.
-No, źródła to dobra rzecz- powiedział Naruto wychodząc z przebieralni.
-Co to jest- pokazał palcem zaciekawiony Chouji na brzuch błękitnookiego i wszyscy zwrócili głowy w kierunku blondyna.
Naruto odwrócił wzrok i zrobił minę jak by stracił z siebie całe życie.- To jest...
-Tatuaż- Powiedział dość głośno Sasuke.
-Ahaa- odpowiedział Akimichi- nawet fajny- uśmiechną się.
-Wygląda jak jakiś starożytny znak- zaciekawił się Neji- gdzie go zrobiłeś?
-Mam go...- przerwał mu Sasuke- Raz zmieszałem napój z winem 92%-towym i się Naruto upił, a ja poszedłem do domu i następnego dnia znalazłem go w śmietniku pięć ulic od domu, nagiego z tatuażem.
-phy- prychną blondas.
- HAhHAHHhahahaAHHa- zaczą rżeć Kiba na cały Hotel- Naruto i alkohol- hahahah- ciągle się śmiał, a inni poszli w jego ślady.
-hah, Naruto tu w szkole taki cichy niepozorny, a wygląda na to że z ciebie zwierz- Obią blondyna i się wyszczerzył.
Tym czasem Dziewczyny odpoczywały w najlepsze, nawet nie miały ochoty rozmawiać jak to mają w zwyczaju, po prostu odpoczywały. Tak im wszystkim minęło popołudnie, na rozmowach i wygłupach. A o 20:00 wyszli z hotelu by udać się na ognisko, na które Ino zorganizowała miejsce.
Weszli na obrzeża miasta, na pagórek , zaledwie kilka domów widniało na terenie w którym się znajdowali, a dalej można było dostrzec jakieś stare ulice, gdzie był zdaje się jakiś ogromny tradycyjny stary dom japoński. Pagórek był z jednej strony otoczony małym laskiem, z drugiej strony widniała panorama na miasto, a po środku leżało małe piękne jeziorko.
-Ale tu pięknie- zachwycała się Hinata.
- hah, aż dziwne że Ino zorganizowała to miejsce- wytykał Kiba, i zaczął przygotowywać ognisko.
Wszyscy poszli w ślady kolegi i po chwili wszyscy już siedzieli przy ognisku i rozmawiali, w tym samym czasie piekąc swoje porcje mięsa.
-No to może się bliżej poznamy?- zagadała Ino.
-Poznać się- spytał błękitnooki.
-No tak właściwie to się wcale nie znamy- odpowiedziała- ani wy nie znacie 1A, ani my was.
-dobra- uśmiechną się Sasuke- to zaczynam.
-Nazywam się Uchiha Sasuke, lubię zajęcia fizyczne i różne sporty. ee, no to chcecie wiedzieć?- spytał chłopak.
- Cóż, na razie wystarczy- Odpowiedziała Sakura z uśmiechem.
-To teraz ja- powiedział kolejny- Rock Lee, trenuję Karate Kyukushin, kocham WF.
-Ten-ten, Uwielbiam Fizyke, jeśli chodzi o przedmioty szkolne, poza tym lubię gotować.-uśmiechnęła się- a jak ktoś szuka broni, to moi rodzice prowadzą sklep z bronią białą.
-Hyuga Neji, kuzyn Hinaty interesuje się filozofią.- powiedział "pan poważny".
-Kiba Inuzuka, moje hobby?- udawał zamyślenie- wagary, zainteresowanie? Tresura psów, a to mój pies Akamaru, wskazał na szczeniaka siedzącego na jego kolanach.
-Ino Yamanaka, moi rodzice prowadzą kwiaciarnie, którą zamierzam przejąć i kontynuować biznes.
-Hej Chouji!!-krzyknęła Ino na kolegę opychającego się przekąskami - teraz twoja kolej.
-Co??- oprzytomniał- Aaa, no tak, Chouji Akimichi, nie jestem gruby tylko puszysty, lubię wszystko co da się zjeść- koledzy się uśmiechnęli.
-Shikamaru Nara, lubię chmury i lubię je oglądać.
-Wszystko?- spytał Sasuke zdziwiony że nie podał praktycznie nic o sobie.
-sam nie byłeś lepszy- uzasadnił Nara i wznowili powitanie.
-Shino Aburame, moje rodzina prowadzi sklep zoologiczny, a ja hoduję wszelkiego rodzaju robaki.
-Hyuga Hinata- po wypowiedzianych słowach od razu się zaczerwieniła.
-Jest strasznie nieśmiała, ale jest przewodniczącą klasy, poza tym podziwia wszelkiego rodzaju sztukę- wyjaśniła Sakura.
-Sakura...- dziewczyna jeszcze bardzie się zaczerwieniła.
-Sama byś przez całą noc niczego nie powiedziała, wyręczyłam cię- powiedziała zielonooka.
-No dajcie dziewczynie już spokój- uśmiechał się Sasuke- kontynuujmy.
-Dobra, moja kolej-powiedziała-Sakura Haruno, zamierzam być lekarzem, chirurgiem, uczę się wszystkiego co z tym związane.
-Dobra, to teraz Naruto, twoja kolej- powiedziała Ino, ponieważ była niemało zaciekawiona blondynem, poza tym każdy uważał go za tajemnice, i chciał się o nim dowiedzieć jak najwięcej.
-Naruto Uzumaki- za czą nie chętnie - kocham obserwować naturę w spokoju, lubię ciszę, mam też czarny pas Karate Kyukushin, Aikido i Ju Jitsu, poza tym, lubię wasze towarzystwo, jesteście zabawną gromadką.
-O, Boże, muszę pamiętać by cię nie zdenerwować- przełkną ślinę Kiba, o pozostali się zaśmiali.
Nieźle się bawili, jednak około godziny 23:00, wyszedł jakiś mężczyzna z jednego z domów nieopodal i zaczął ich wyganiać. Ci wystraszeni zaczęli uciekać w stronę miasta, a Kiba Wrzeszczał na Ino z powodu "niechcianych komplikacji".
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dawno niczego nie wstawiałem, przepraszam. Notkę planowałem dłuższą jednak nie mam za bardzo czasu na pisanie w ten weekend dlatego musicie jeszcze poczekać kilka dni na koniec wycieczki naszych bohaterów. Pozdrawiam.

piątek, 17 maja 2013

Rozdział 3

W domu szybko się przygotował i ulotnił, na umówione miejsce spotkania.

Szedł szybkim krokiem na spotkanie, oczywiście natkną się na Sasuke. Obaj byli ubrani w swoje klanowe uniformy. Sasuke miał białe kimono z znakiem Uchiha na plecach, odsłaniające tors. Przez talie miał miał przepasany gruby fioletowy sznur, czarne spodnie okryte jakimś fioletowym materiałem, a na nogach miał czarne trampki. Naruto, natomiast, był ubrany w pomarańczowo-czarne dresy, z znakami wichru, a na to nałożył długi do kostek czerwony płaszcz z ciemnymi płomykami, oraz plecak w kształcie walca przepleciony sznurem przez ramię. Wyglądali mniej więcej tak:
(Naruto oczywiście nie miał opaski, a Sasuke miecza i piorunów w rękach :) -dop. autora)
Idąc w takich strojach jak się było można spodziewać przyciągali niemałą uwagę. Musieli przyznać że obu ich to bardzo denerwowało, choć nikt by tego po nich nie poznał, w końcu zarówno Naruto jak i Sasuke, byli mistrzami w ukrywaniu emocji. Choć ten drugi, był bardziej otwarty i mniej skryty, co, jednak wcale nie znaczyło że nie można było go uznać za jednego z najmniej towarzyskich osób w Tokio. Nikt na nich nie naskakiwał i z nimi nie rozmawiał, jednak mogli poczuć na siebie wzrok niemal każdego przechodnia. Doszli do ulicy w której mieli się spotkać, z daleka dało się dostrzec świecące reklamy Hotelu i różne plakaty. Przy wejściu czekali już na nich koledzy, gdy ci jednak ujrzeli chłopaków oniemieli.
-Co wy na karnawał idziecie?-spytał Kiba zdziwiony wyglądem przybyszy.
-Oj tam- prychną Sasuke- To i tak moje codzienne ubranie.
-Aha- wszyscy odpowiedzieli trochę rozbawieni i spojrzeli na Naruto, tak jak by czekali na odpowiedź.
-Pierwszy raz wychodzę gdzieś na miasto, a w szafie mam tylko to i mundurek szkolny więc...-mówił szczerze Naruto, gdy przerwała mu Ino.
-Gościu to są jakieś przedpotopowe łachy- krzyknęła-a ty Sasuke?
-E...-zwrócił swój wzrok ku koleżance.
-codzienne ubranie?-spytała- codziennie to ubierają się tak chyba jacyś samurai'e.
-jutro po ognisku walimy do sklepu i wam załatwię coś ludzkiego.
Ino tak pochłonęła dyskusja, że zapomniała nowym przedstawić grupkę nowych twarzy, dla Naruto i Sasuke. Jednak już po chwili się opamiętała i przedstawiła dwóm "dziwakom" innych.
-Hej, to goście z klasy 2A.-wyjaśniała Ino.
-Tenten, witam-uśmiechnęła się rudowłosa dziewczyna.
-Rock-Lee- krzyknął dziwnie wyglądający chłopak.
-Neji, kuzyn Hinaty, miło poznać-Uśmiechną się.
-Temari, a ten smutas koło mnie to Gaara, mój brat-wyszczerzyła się blondynka.
-Sasuke Uchiha- uśmiechną się
-Naruto- przywitał się spokojnie.
Po wszystkich formalnościach weszli do budynku...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Niestety dzisiaj bardzo krótko, i przepraszam  że tak długo nic nie pisałem(jeśli ktoś to czyta :D), nie miałem po prostu czasu. Postaram się w weekend coś nabazgrolić. :)